Etiopia 2012

Powrót do Czarnej Afryki

Copyright (c) 2012, 2013 by Radosław Botev


Trasa podróży

Wstęp

Kiedy pod koniec 2011 roku zastanawiałem się nad celem kolejnej podróży, wiedziałem dwie rzeczy. Po pierwsze miałem sporo czasu na przygotowania - z powodów rodzinnych moja podróż nie mogła odbyć się zbyt wcześnie: z niecierpliwością wyczekiwaliśmy właśnie narodzin dziecka. W trasę wyruszałem sam, ale nie mogłem - rzecz jasna - zostawić żony z naszą maleńką córeczką tuż po narodzinach. Z tego względu termin podróży przypadł aż na początek listopada 2012 r. Po drugie: tak się złożyło, że mogłem tym razem przeznaczyć na wyprawę nieco więcej pieniędzy niż w kilku poprzednich latach. Tak oto zrodził się pomysł powrotu na Czarny Ląd - od czasu mojej ostatniej podróży do Afryki minęło już przecież pięć lat, a jest to wystarczająco długo, aby zatęsknić za kolorowym, pełnym smaku życiem Afrykanów, za pyłem afrykańskich dróg, czy zgiełkiem i rozgardiaszem tamtejszych miast... Zacząłem więc rozglądać się za sensownym cenowo połączeniem lotniczym z Europy do Afryki. Mogłem pozwolić sobie na dwutygodniowe wakacje - jak najlepiej wykorzystać ten czas na Czarnym Lądzie?

Egipska linia lotnicza EgyptAir oferuje stosunkowo niedrogie połączenia lotnicze w głąb kontynentu - dodatkowo podróż przez Kair wydała mi się o tyle atrakcyjna, że dawała nadzieję na mały wypad pod piramidy, gdzie też jeszcze nie byłem. Oba te czynniki zadecydowały o wyborze właśnie takiej trasy. Niestety loty z Polski do Egiptu okazały się w tym czasie na tyle drogie, że taki początkowo zakładany wariant podróży - lot z Warszawy do Kairu, a później stamtąd dalej do Czarnej Afryki - byłby już nieopłacalny. EgyptAir zaproponował mi jednak lot z cypryjskiej Larnaki przez Kair do Addis Abeby za nieco ponad 2000 zł w obie strony. Na Cypr dostałem się natomiast dzięki bezpośredniemu połączeniu Polskich Linii Lotniczych LOT - kupiony w promocyjnej cenie bilet powrotny z Warszawy do Larnaki kosztował mnie około 400 zł. Całkowita cena przelotów z Polski do Etiopii - niecałe 2500 zł - nie była może szczególnie niska (z Warszawy można czasem dolecieć do Addis Abeby nawet za około kilkaset złotych mniej - choćby dzięki licznym na tej trasie promocjom Turkish Airlines), jednak zważywszy że taka trasa podróży dawała możliwość krótkiego pobytu na Cyprze, a także zobaczenia kompleksu piramid w Gizie dzięki kilkugodzinnej przesiadce w Kairze w drodze powrotnej - był to dobry kompromis między ceną a atrakcyjnością trasy przelotu.

Przygotowania

Po odjęciu czasu pobytu na Cyprze i w Egipcie na zwiedzenie Etiopii zostało mi już tylko 12 dni. To bardzo mało, jak na ten rozległy i różnorodny kraj - miejsc ciekawych dla podróżnika jest bowiem w Etiopii bardzo wiele: północ kraju bogata jest w zabytki średniowiecznej Abisynii z klasztorami kościoła etiopskiego na czele, do południowej Etiopii turystów przyciągają natomiast tradycyjne wioski afrykańskich plemion w dolinie rzeki Omo i malownicze jeziora Wielkiego Rowu Afrykańskiego. Wschodnia Etiopia to rejon silnych wpływów arabskich i somalijskich z charakterystyczną bliskowschodnią architekturą miasta Harer, zaś zachód kraju to rzadko odwiedzany przez podróżników region upraw kawy i bananów. Jadąc na wschód, pewnie skusiłbym się też na odwiedzenie sąsiadniego państewka Dżibuti oraz niepodległego, choć nieuznanego na arenie międzynarodowej Somalilandu. Po długich rozmyślaniach zdecydowałem jednak, że pierwsza wizyta w Etiopii nie mogłaby się obyć bez obejrzenia jej historycznego centrum - regionu Amhara ze średniowiecznymi kościołami. Ze względu na duże odległości i długi czas przejazdu między miastami w Etiopii nie starczyło mi jednak czasu na zwiedzenie wszystkich ważnych zabytków na historycznej północy kraju. Ograniczyłem się tylko do absolutnego minimum: do skalnych kościołów w Lalibeli, a także do kilku innych etiopskich atrakcji - Wodospadów Nilu Błękitnego, jeziora Tana czy też bardzo przyjemnego spaceru nad mało znanym jeziorem Hayk w okolicach miasta Dessie. Tak powstał plan podróży trasą na mapce powyżej.

Wizy

Uwaga: Informacje wizowe podane na tej stronie pochodzą z 2012 roku i mogły ulec zmianie. Strona ma charakter archiwalny i nie będzie aktualizowana.

Wiza na Cypr - nie jest wymagana. Cypr - mimo że w szkole uczono mnie, że państwo to leży w Azji - jest pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej (chociaż nie należy do Schengen). Dotyczy to jednakże tylko jego południowej części - Cypr Północny to dziwny twór polityczny: formalnie jest to część Cypru okupowana przez Turcję, jednak określenie to niezupełnie odpowiada rzeczywistości, skoro Turcja uznaje niepodległość Tureckiej Republiki Cypru Północnego, a w referendum na temat zjednoczenia Cypru w 2004 roku sama republika opowiedziała się za zjednoczeniem z południową częścią wyspy. Na dotatek sam Cypr południowy opowiedział się w tym referendum przeciw zjednoczeniu. To o jakiej tu okupacji mówimy?
Tym razem byłem na Cyprze tylko dwa dni i odwiedziłem zaledwie kilka miejsc w należącym do Unii południowym Cyprze.

Wiza do Egiptu - wymagana. Obywatele Unii Europejskiej mogą otrzymać ją na granicy (także na lotnisku) w cenie 15 USD. Przed wyjazdem pytałem w Ambasadzie Arabskiej Republiki Egiptu w Warszawie o możliwość uzyskania wizy tranzytowej, co byłoby w moim przypadku adekwatniejsze, skoro zamierzałem spędzić w Egipcie tylko dziewięć godzin w oczekiwaniu na lot powrotny do Larnaki. Okazało się, że za wizę taką musiałbym zapłacić aż 120 zł, w związku z czym zdecydowałem się na wykupienie wizy turystycznej na lotnisku w Kairze. Istnieje także bezpłatna wiza, uprawniająca do pobytu na Synaju, ja jednak miałem przecież inne plany - moim celem były piramidy w Gizie!

Wiza do Etiopii - wymagana. W Polsce nie ma etiopskiej ambasady, najbliższa jest Ambasada Federalnej Demokratycznej Republiki Etiopii w Berlinie. Na szczęście - podobnie jak w przypadku Egiptu - polscy obywatele mogą otrzymać wizę turystyczną jednokrotnego wjazdu na lotnisku w Addis Abebie. Wiza kosztuje tam 20 USD.

Zdrowie

Szczepionki i profilaktyka antymalaryczna to zawsze sprawa indywidualnego wyboru. Wychodzę jednak z założenia, że lepiej raz na kilka lat wydać pieniądze na szczepienia, niż potem mieć poważny problem ze zdrowiem. Od czasu mojej podróży do Afryki w 2007 roku minęło już pięć lat, skutkiem czego moja szczepionka na dur brzuszny była już nieaktualna. Dodatkowo zaszczepiłem się też jeszcze przeciw meningokowemu zapaleniu opon mózgowo-rdzeniowych typu A, C, W135 i Y. Szczepienia te zrobiono mi w Punkcie Szczepień Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej (SANEPID) w Warszawie. Tam również otrzymałem receptę na leki służące profilaktyce przeciwmalarycznej - tym razem był to lek o nazwie Malarone - cieszyłem się, że nie był to już Lariam, który przepisano mi poprzednim razem w Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym, a po którym miałem nieprzyjemne zawroty głowy i byłem ogólnie rozdrażniony. W przypadku Malarone skutki uboczne ograniczyły się natomiast w moim przypadku do denerwującej, swędzącej wysypki.

Filmowa impresja

Poniżej krótka filmowa impresja z podróży do Etiopii:

Relacja z podróży

Cypr

Etiopia

Egipt


Powrót na stronę główną

Spis podróży